Chyba od zawsze taka byłam, taka nie poprawna, nie schematyczna, przeciwko wszystkim i wszystkiemu i na przekór losu. Idealistka z poczuciem winy za cały otaczający ją świat. Pragnąca wszelakiej odmienności od wszystkiego co wyznaczone było w jakichkolwiek ramach. Wiecznie zbuntowana i roszczeniowa. Nie wiem skąd się to we mnie wzięło. Poczułam pewnego dnia że coś mnie odróżnia od innych, coś mnie od nich odmienia lecz nie wiedziałam gdzie ta droga mnie zaprowadzi i jaki będzie jej kres.
Tak, o to dalej ta sama ja, bo w kwestii powyższego nie zmieniło się nic, raczej po prostu taka już umrę. Kiedyś uważałam to za przekleństwo, jednak dzisiaj już wiem ze gdyby nie to, to nie było by mnie teraz w tym miejscu.
Postanowiłam napisać tego bloga by pokazać wszystkim tym którzy przez całe życie szukali swego miejsca na ziemi, że jest ono obok każdego z nas bardzo blisko, że czasem wystarczy otworzyć tą ściśniętą przez ogrom życiowych ran dłoń i pozwolić by uleciał z niej cały ten chłam, zbierany w naszych głowach i duszach przez ogromne ilości trudnych lat…
Ciężko pisać o sobie! oj cholernie ciężko…!
Dzisiaj stoję przed Wami ja, snowboarderka zakochana w dźwięku zapinanych wiązań i skrzypiącego pod deską śniegu, z pierwszą w życiu pasją trwającą już od 10 lat, z ogromną pasją do gór i przyrody, z nieprzeciętną miłością do zwierząt, walcząca z tą cholerną nadwagą, szukająca wciąż drogi i miłości do siebie. Ja 37 letnia matka, przywiązana do mojej ukochanej córki chyba bardziej niż jest to możliwe i żona tak sam nieschematycznego męża jak ja. Ja kobieta po trudnej psychoterapii dalej ucząca się siebie na nowo i ciągle wychodząca ze swej strefy komfortu.
W styczniu rzuciłam całe swe poukładane przepełnione rutyną życie, stałą dobrze płatną pracę i awans. Sprzedałam z mężem mieszkanie i odsunęłam od siebie toksycznych ludzi, których obecność strącała mnie w dół . Zasypałam ścieżki wydeptane przez wiele lat. Wyjechaliśmy na drugi koniec Polski w przepiękne góry zostawiając za sobą dosłownie wszystko. Pełna strachu i obaw nie miała do końca planu, zaufałam sobie i Bogu ze jakoś po prostu to będzie. Tak naprawdę zaczęliśmy wszystko od nowa i nadal zaczynamy, w pogoni za marzeniami, za życiem które przecieka nam miedzy palcami, za nieskażoną wolnością i wiarą że nie przypadkiem czasem znajdujemy się w danym miejscu i przy danej osobie.
Budzę się codziennie rano i wciąż nie wierze, że to jest te moje spełnione marzenie. Spoglądam w okno i są te moje boskie polany i lasy i te prze magiczne szczyty. Czuję wtedy niewyobrażalną wolność, wolność od tego co niszczyło mój wcześniejszy wewnętrzny świat, a gdy siadam na bielskiej starówce z filiżanką herbaty w ręce myślę że jestem tu przecież taka samotna wśród tylu nowych i obcych mi ludzi, a jednocześnie wolna i szczęśliwa jak nigdy dotąd wcześniej
Dużo mam do napisania, dużo do przekazania, dużo do opowiedzenia, wiec jeśli otworzysz się na mojego bloga pomogę Ci choć na moment zatrzymać się we własnej myśli, a suma tych małych postojów być może stanie się choć trochę składową Twoich małych wewnętrznych sukcesów, czego z całego serca bardzo Ci życzę…
Pozostań ze mną i pisz śmiało, z pomocną dłonią łatwiej podążać przez świat…






Pięknie❤❤ Biegnij za marzeniami i nie zatrzymuje się ani na chwilę😘😘
Dziękuję za motywujące słowa, mają one niesamowitą moc do dalszej pracy nad sobą i oczywiscie blogiem☺
Podziwiałam i życzę spełnienia wszystkich marzeń ��������
Dziękuję za ciepłe słowa
Chyba każdy chciałby mieć tyle odwagi w sobie . Gratuluje i podziwiam !
Świetnie się Ciebie czyta:) Też marzę o rzuceniu wszystkiego i przeprowadzce gdzieś blisko gór, ale ten strach przed nieznanym, stała praca, mieszkanie… chyba mi na to nie pozwoli. Podziwiam.
W górach zakochałam się dopiero 4 lata temu i od tej pory ciągle walczę ze sobą- nadwaga, lęk wysokości (na Kasprowym za pierwszym razem dostałam ataku paniki) a ten ból kolan przy schodzeniu….I gdy tylko wracam-już tęsknie. Szkoda że do gór tak daleko- mieszkamy na Pomorzu. Pozdrawiam i życzę spełniania marzeń:)
Kiedyś usłyszałam od kogoś takie mądre słowa.,, To czego się najbardziej boisz, to to, co powinieneś w życiu najbardziej zrobić…,, Więc podążaj za marzeniami i nie wyznaczaj sobie materialnych priorytetów, te mentalne są o wiele bardziej wartościowsze i ważne 🥰
Ewelina – właśnie po to pomagam kobietom na http://www.szukajrozwiazan.pl – aby potrafiły iść za swoimi marzeniami, aby miały lepsze życie! Świetnie, że to się już wydarza!!
Świadomość siebie jest bardzo w życiu ważna…