Skrzypiący śnieg pod butami i dźwięk zapinanych wiązań…Tak kocham to… Kocham nieziemsko mocno ! Ten zapach unoszącej się wolności i świadomość że za chwilę w całości się w niej pochłoniesz… I ta myśl gdy odchylasz lekko w tył w głowę i wiesz że świat w tym momencie należy tylko do Ciebie !
Otulone białą kołdrą, połacia zielonych drzew a w oddali rozciągające się beskidzkie szczyty, w spektaklu inwersji powalającego morza chmur… Tak, jestem wtedy wolna ! Rozkładam ręce, wyprężam ramiona, łapiąc we wdechu nieskażony powiew mroźnego i czystego powietrza. Nie dogonicie mnie wtedy z całym tym waszym złem z dolin, ze wszystkimi waszymi pretensjami świata, nie macie ze mną najmniejszych szans…!
Tyle czekania byś wreszcie spadł i otulił do snu naszą przepiękną ziemię, zasypał wszystkie zdrady i krzywdy ludzkości. Tyle czekania by przy pachnącej kawie, odsłonić firankę z rana i zatopić się w pruszącym brokatowym pyłku z boskiego nieba. Tak niewiele potrzeba by poczuć radość w swoim sercu, by zespolić się z chwilą, nic nie układać w głowie, tylko w niej trwać… Ta wolność jest wszędzie, wszędzie gdzie sobie ją tylko wyobrazisz i przyjmiesz do swojego serca. Mam Ciebie tu teraz tak dużo, jak nigdy wcześniej nie miałam, w dolinach, w przełęczach, na halach, otulając skaliste szczyty.
„Halny mój Halny ! wytyczasz kierunek, rozwiewasz ciepłym powiewem moje potargane myśli, prowadzisz do wewnętrznej walki w mojej duszy. Zawsze zwyciężam !!! Zawsze jestem wysoko w Twoich górach, tym kim chcę być… lepszą samą od siebie !!! „
Gdy pasja wytycza kierunek, pokora spada jakby nagle z nieba, pokora która pozwala żyć w zgodzie ze sobą zatrzymując Cię w sobie nam moment. Ten moment jest moją wolnością, wszystkim co w sobie kocham.
Mój kochany snowboardzie, dziękuję Ci za każdy niecierpliwie wyczekiwany powrót w góry, za każdą utęsknioną zimę, za tyle wytrwałości i cierpliwości gdy uczyłam się Ciebie z sezonu na sezon na nowo, za ukształtowanie mojego charakteru i siły woli, za ogromną dawkę odwagi na drodze do przezwyciężenia siebie, z milionami poobijanych miejsc na ciele i zapłakanymi oczami. To już prawie 12 lat jak idziemy z sobą w parze i zawsze razem i już bez tego strachu w oczach.
„Poddałam się Twojej wolności, oddałam swojej adrenalinie. Wyciągnąłeś wszystko co najlepsze z mej duszy, bym poczuła siebie, na zawsze… Jesteś moją najdroższą wyrocznią w życiu i najcenniejszą pasją…”
Dzięki Tobie znalazłam się w tym miejscu…
Przepięknej zimy Kochani Wam życzę.
Ewelinko rewelacja dołączyłam dziś i czekam z niecierpliwością na kolejny wpis… zarażasz pozytywem w tej szarej rzeczywistości ��
Super 😉 bardzo mnie to cieszy jeśli ktoś coś dobrego wynosi z tego dla siebie 😉 Zapraszam do kolejnych artykułów na blogu 😉
Ho ho ho…
Świetny tekst, piękne zdjęcia – dodaję do obserwowanych… o ile oczywiście pozwolisz?
Maciej
Jak najbardziej zapraszam 😊
Oczywiście ♥️ dziękuje za przemiłą konstruktywną opinię