
Gdy moja ukochana pora roku zbliża się do mnie małymi krokami, serce i dusza wyostrza wszystkie moje zmysły. Nagle to co było szare, smutne i ponure, wypełnia się nieskazitelną paletą barw i czułości każdego rozpoczętego dnia...
Codziennie rano praktykuję swoją uważność, spoglądając przez okno by sprawdzić na ile po wiosennym lekkim deszczyku zazieleniły się moje góry. Co dnia z najsubtelniejszą troską przyglądam się kwiatom, kwitnącym na balustradzie mojego balkonu. Z zachwytem obserwuję jak ukwiecasz świat i dajesz życie na ziemi moja przepiękna wiosno. I nie było by w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt iż z roku na rok celebruję Cię, z coraz to większym westchnieniem, utrwalając moją odwieczną miłość do Twojego jestestwa.
Mój mądry pies, na każdym spacerze poznaje świat swoimi zmysłami. Cóż za ekscytujące emocje ? W jakim skupieniu oczekuje mojego powrotu z wciśniętym noskiem w szybę osiedlowego sklepiku, wiedząc iż zawsze po niego wrócę. Jak często w roztargnieniu, słucham własnego dziecka słysząc powtarzane słowa ,, mamo Ty mnie w ogóle nie słuchasz ? „ Ile razy musi powtórzyć te słowa, bym bez wahania uniosła głowę i wtopiła się w jej nastoletni wewnętrzny świat.
” Wiosenny powiew wiatru i krople ciepłego deszczu odbijają się o moją spragnioną słońca twarz a wypuszczające pąki rośliny uśmiechają błogo w milczeniu. Oczekując z wytęsknieniem spektaklu wiosennych burz, pokazujących potęgę natury, zespalam się z Twoim istnieniem...”
Wiosno powołująca do życia.. Uczysz uważnego skupienia by poczuć choć na moment namiastkę własnego istnienia. Zapraszasz do refleksji, zatrzymujesz w chwili… Tak często zdarza mi się, w wielozadaniowości najprostszych obowiązków domowych, łapać się na kompletnym braku skupienia uwagi, na jednym konkretnym zajęciu. Skutkiem czego przypalam niekiedy obiad, zostawiając wiele nie dokończonych zajęć w obrębie całego domu. Gdzie ucieka wtedy moja wybawcza uważność, która napełnia mnie spokojem ?

Tak dużo koncepcji i pomysłów w głowie, że kotłuje się wszystko w moich myślach. I tyle brawury w sercu by wykonać choć jeden najmniejszy plan, gdy po chwili znów wszystko się rozmywa. Miliony chaotycznych myśli i nie do końca przemyślanych wyborów. Co jest w każdym dniu tak naprawdę istotne i najbardziej dla nas ważne ? Gorąca pachnąca kawa i książka czy wysypujący się ze zlewozmywaka stos brudnych z wczoraj naczyń ? Ile wyrzutów i poczucia winy gdy wybieramy to co dla nas wygodniejsze i lepsze ? Ile żalu do siebie że nie potrafimy uporządkować i wziąść na braki odpowiedzialności za wyznaczanie własnych priorytetów ! Tyle prób naprawiania siebie na nowo, po każdym przebytym upadku. I czasem tak po prostu wszystko idzie na marne bo wiara we własne siły opada. Lecz kiedy spaceruję z moim psem i przyglądamy się razem zieleniejącym drzewo, wszystkie złe troski odpływają gdzieś w tył.
Wypełniasz mnie życie energią moja nieskazitelna wiosno…. Praktykuję moją uważność i koncentracje w trwaniu w najdrobniejszej chwili. Uczę się relacji z sobą co dnia. Celebruję małe proste sukcesy. Walczę odrzucając setki wyzwań w stylu „muszę”. Zaprzyjaźniam się z „chcę”. Dziecinnie doszukuję się nowych marzeń by zachwycać się bez wytchnienia naszym pięknym światem. Żyć wolno, omijając toksyczną nieuwagę. Być tu i teraz, by zespolić się z chwilą, bo jutro już mogę nie mieć takiej drugiej szansy.
Wiosno rozwiewasz wiatrem moje potargane myśli… Unicestwiasz w nich to co zbędne, egzekwując to co najbardziej potrzebne w istocie do szczęśliwego życia. Naprowadzasz na właściwą drogę. Wyczekuję aż po deszczu zaczną parować góry, a świat znowu stanie się młody i zielono rażący. Ostatnio w potoku ” kochały się ” dwie siedzące na sobie żaby, a ślimaki po deszczu opanowały cała zieloną polanę. Tak uważałam żeby ich nie zdepnąć ! Nad ranem tak głośno ćwierkają ptaki, że mój mąż budzi się przed budzikiem do pracy! A pies na spacerze codziennie ma inna pogodę.
Nastrajam się do życia wiosno… Do polan i potoków które już niebawem w pięknej szacie twej natury zobaczę. Uwrażliwiasz każde moje spojrzenie. Utrwalasz mój bajeczny esencjalizm. Minimalizuję moje potrzeby do minimum. Nie trzeba mi w życiu więcej. Bo w małych rzeczach jest sens, czasem większy niż w najbardziej wyczekiwanych sukcesach i planach. Doszukuję się ciszy i spokoju w sobie. Powolności i umiaru który leczy moje rozszarpane życiem serce.
Wiosno moja wypełniasz moją dusze esencjonalną wolnością. Dodajesz otuchy do dalszej pokornej pracy… Rozmieniasz mnie na drobne. Nauczasz życia w prostocie…



Jako osoba, która ceni różnorodność, zastanawiam się, czy starałeś się wprowadzić na swój blog perspektywy lub głosy, które są rzadko reprezentowane w przestrzeni blogosfery?
Znalezienie tego bloga było dla mnie jak odkrycie skarbu – jego wysoka jakość treści, klarowna prezentacja i zaangażowanie w dostarczanie wartości dla czytelników sprawiają, że chcę spędzać tutaj godziny, wchłaniając każde słowo i czerpiąc inspirację do dalszego rozwoju osobistego i zawodowego!
Treść jest klarowna, dobrze zorganizowana i pełna przydatnych wskazówek. Autor doskonale wyjaśnia kluczowe zagadnienia. Może warto by dodać więcej przykładów praktycznych. Pomimo tego, tekst jest niezwykle edukacyjny i inspirujący.